Wojownik światła

        Wojownik światła to ja, to ty, to każdy z nas. Uwielbiam tą książkę, jest zbiorem świetnych, motywujących cytatów. Dzisiaj zapraszam na wybraną przeze mnie dziesiątkę, ale cały „Podręcznik wojownika światła” jest bardzo inspirujący. Obserwujcie również moją stronę na facebooku – niedługo pojawi się tam niespodzianka związana z tą książką.

        Wojownik światła to każdy z nas, normalny człowiek, który miewa w życiu lepsze lub gorsze dni, ale się stara… Stara się być dobrym człowiekiem i stara się przeżyć swoje życie jak najlepiej, bo mamy je tylko jedno i nie możemy zmarnować ani chwili, tym bardziej, że nie wiemy jak dużo czasu otrzymaliśmy.

        Nie powinniśmy się nikomu tłumaczyć, ale marzyć i spełniać marzenia, dążyć do realizacji naszych pragnień, ale też cieszyć się ze wszystkich etapów dążenia do celu.

        Wojownik światła może błądzić, bo czasami bez tego ciężko się czegokolwiek nauczyć, ale kiedyś w końcu trzeba tą naukę zastosować.

        Musimy być wytrwali, nie można się zbyt szybko poddawać. Zawsze będą chwilę gorsze i lepsze, ale jeśli jesteśmy cierpliwi, to w końcu osiągniemy sukces. Cierpliwość i wytrwałość jest ważna, ale jeśli widzimy, że nie udaje nam się dotrzeć do celu, to warto nieco zmienić kurs, nie trwać uparcie przy czymś, co nie działa jak należy.

        Wszystko czego doświadczamy, nie tylko dobre rzeczy, pozwala nam osiągać coraz więcej, powoduje, że każdego dnia jesteśmy bogatsi w wiedzę i troszkę pewniejsi swoich działań.

        Każdy z nas jest potrzebny, każdy robi coś innego i ma inne cechy. Ta różnorodność jest piękna. Kiedy wchodzimy w dorosłe życie, za wszelką cenę chcemy się dopasować, być tak jak inni. Nie tędy droga. To nasza indywidualność nas określa. Nie próbujmy też na siłę zmieniać innych.

        Możemy w życiu napotkać różne trudności, musimy mieć tego świadomość, ale nie mogą one nas blokować, bo w życiu nie ma nic za darmo. Ile włożymy trudu, taki osiągniemy sukces.

        Trzeba być konsekwentnym, bo tylko konsekwencja daje szansę na realizację pomysłów. Samo myślenie o czymś, czy półśrodki, nie pozwolą nam na rozwój. Jeśli nie wkładamy serca i sił w to co robimy, nie czekajmy na nagrodę, bo jej nie będzie.

        Najważniejsze jest, żebyśmy wiedzieli czego chcemy. Jeśli jesteśmy zdeterminowani, to prędzej, czy później osiągniemy nawet najtrudniejsze cele.

        Musimy się zaangażować w to co robimy, ale jeśli cel jest naszym marzeniem, to wszystkie te działania, które nas do niego przybliżają sprawiają nam przyjemność i dają nam olbrzymią satysfakcję.

        Trzeba żyć w zgodzie z samym sobą, nie starać się stale dostosowywać, bo wtedy nigdy nie będziemy szczęśliwi. A dlaczego właściwie mamy żyć tak jak inni? Jeśli postępujemy dobrze i nie robimy nikomu krzywdy, to spokojnie możemy iść własną drogą.

Pogoda ducha

            Słońce dopisało w święta i cudownie wpłynęło na nas wszystkich. Pogoda ma być stale ładniejsza, a po przesunięciu czasu dzień jest dłuższy. Niedługo nasze życie przeniesie się na podwórko. Uwielbiam ten czas, a ponieważ wychowałam się na wsi, a teraz po kilku latach „tułania się” po miastach, z powrotem na wsi mieszkam. I znowu wiosną czuję się jak małe dziecko. Tyle mam pomysłów na podwórko, myślę, że w tym roku sporo rzeczy uda nam się zrealizować. Najważniejsza jest dla mnie intymność i to będzie punkt pierwszy mojego programu. Każdy powinien mieć swój zakątek i wpuszczać do niego ludzi, z którymi dobrze się czuje.

            Dzieje się w tym naszym życiu dużo różnych rzeczy, i w Polsce i na świecie, dużo złych rzeczy i pewnie niektórzy moi czytelnicy zastanawiają się, czemu o tym nie piszę. Są to wszystko bardzo ważne sprawy, ale mój blog z założenia miał być pozytywny. Złych rzeczy w internecie jest mnóstwo, więc nie szukajcie tutaj odniesień do czasami ciężkiej rzeczywistości… I tak w naszym kraju jest za dużo narzekania i złości.  Czytaj dalej Pogoda ducha

Dubaj – kraina szczęśliwości

                Dubaj, czyżby wymarzona kraina szczęścia? Dzisiaj moim natchnieniem jest mój tata, który pojutrze spełni jedno ze swoich marzeń, czyli lot wymarzonym samolotem (do Singapuru przez Dubaj). Niejednokrotnie stwierdzam, że jedyną rzeczą, która nas w życiu ogranicza, jesteśmy my sami. Wszystko w życiu można zrealizować… inaczej, bardzo wiele rzeczy jest możliwych, blokują nas tylko nasze wewnętrzne obawy. Musimy zacząć działać, nie wystarczy samo marzenie, trzeba je krok po kroku realizować. Ważna jest cierpliwość, bo nie wszystko od razu wypali, ale jeśli stawiamy sobie realne cele, to naprawdę prawie zawsze osiągniemy sukces. Jeszcze raz podkreślam, że nie wystarczy tylko myślenie. Trzeba działać!

                Zadowolenie każdy z nas może osiągnąć w inny sposób, na innej płaszczyźnie i nawet drobiazgi mogą sprawić wielką radość – na przykład fajny ciuszek upolowany po superkorzystnej cenie na wyprzedaży, może dać równie dużo radości, co spektakularny sukces zawodowy. Najważniejsze, żeby znaleźć to, co nas uszczęśliwia i daje satysfakcję. Trzeba też doceniać i szanować pomysły innych ludzi, żeby naszą ignorancją nie odwieść kogoś niechcący od fajnej inicjatywy.

                Nasze życie trwa całe życie, nie wiemy ile mamy czasu, więc nie odkładajmy naszych planów. Nie czekajmy aż będzie za późno. Naprawdę warto traktować każdy dzień naszego życia, jakby był naszym ostatnim, bo wydaje mi się (a mam możliwość obserwowania i rozmawiania z dużą ilością osób w podeszłym wieku), że nie ma nic straszniejszego, niż uświadomienie sobie pod koniec życia, że nie wykorzystaliśmy go do końca, albo wręcz, że je zmarnowaliśmy. Na większość rzeczy w naszym życiu naprawdę mamy wpływ, więc bądźmy aktywnymi kreatorami, poczujmy się artystami naszego losu, twórzmy, a nie tylko biernie czekajmy, tłumacząc sobie po cichu, że los tak chciał.

                Ponieważ „stacją przesiadkową” podróży mojego taty jest Dubaj, ja jako człowiek „świata ciekawy”, poszperałam trochę, a znalezione informacje bardzo mnie zaskoczyły i nastroiły niesamowicie pozytywnie. Mam nadzieję (i jest to myślę całkiem realne marzenie), że uda mi się to miasto kiedyś odwiedzić. Dubaj znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pierwsza myśl – Arabowie, czyli zapewne nic dobrego. Okazuje się jednak, że Dubaj jest bardziej europejski, bardziej światowy i bardziej cywilizowany, niż jakikolwiek inny obszar na Ziemi. Niesamowita architektura, świetna infrastruktura, wspaniali fachowcy, mądre zasady i wreszcie naprawdę korzystny klimat, powodują, że miejsce to wydaje się być jednym z przyjemniejszych do życia. Oczywiście jeśli chce się tam zostać, trzeba być wybitnym fachowcem w swojej dziedzinie.

                Mnie zauroczyły dwie rzeczy w Dubaju – wielki szacunek do kobiet, który wyraża się m.in. tym, że raz w tygodniu kobiety we wszystkich lokalach nie płacą (taki „babski wieczór”) i to, że podobno ma powstać Ministerstwo Szczęścia – już sama nazwa powala. Może jestem naiwna, ale jak bardzo te informacje odbiegają od tego, co my słyszymy codziennie w telewizyjnych przekazach.

                Jeszcze tam nie byłam, ale jeśli kiedyś pojadę, na pewno zdam relację na moim blogu. A na razie sobie pomarzę o pięknej, słonecznej pogodzie prawie cały rok, o kulturze i radości… a może i w naszym kraju tak się da. Jest parę naprawdę cudownych miejsc i wielu wspaniałych ludzi. Jeśli każdy z nas przynajmniej raz dziennie uśmiechnie się do nieznanej osoby, to powoli te uśmiechy przegonią chmury w naszych sercach.

                Przesyłam wszystkim olbrzymi uśmiech 🙂

„Mały Książę”, co nam w duszy gra…

          Mały Książę symbolizuje nasze wnętrze, coś z czym się rodzimy, i coś, co najlepiej, żeby z nami zostało do końca życia. Dziecięca wiara w ludzi, w dobro, w miłość, o której czasem zapominamy.

         Obejrzeliśmy całą rodzinką piękny film „Mały Książę” na motywach książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego, pod tym samym tytułem. Bajka ta jest przecudowna, mądra, wzruszająca, opowiada historię dziewczynki, której mama próbuje ją, poprzez odpowiednią szkołę, wciągnąć w korporacyjny świat. Na szczęście, przypadek sprawia, że poznaje ona Lotnika, a dzięki niemu historię Małego Księcia i zaczyna rozumieć, co tak naprawdę jest w życiu istotne.

         Wydawało mi się, że nie można już lepiej pokazać ważnych życiowych spraw niż w „Małym Księciu”, a jednak… Klasyka przeniesiona w dzisiejsze szalone czasy, ze smakiem, pięknie zrealizowana. Na seans przygotujcie chusteczki i przytulcie się na kanapie… Oprócz tematyki, bardzo znanej (ale stale aktualnej) klimat tego uroczego filmu tworzą rysunki zaczerpnięte z oryginalnej książki (tworzone przez de Saint Exupery’ego) i cudowna, delikatna muzyka.

         Stale wracam do „Małego Księcia” i na każdym etapie życia, odnajduję w nim coś nowego, wydaje mi się, że coraz bardziej rozumiem, jaki jest jej przekaz. Prawie każde zdanie jest megacelną myślą, którą możemy wykorzystać jako inspirację w naszym codziennym życiu.

         Myślę, że prawie wszyscy kojarzą najbardziej znany cytat z „Małego Księcia”, że „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”… Ja wybrałam kilka równie inspirujących, ale to zaledwie garstka:

My jednak, którzy dobrze rozumiemy życie, kpimy sobie z cyfr.

Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.

„[…] jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie.

„- nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości -powiedział różom. Nikt Was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.

Jeśli kochasz kwiat, który znajduje się na jednej z gwiazd, jakże przyjemnie jest patrzeć w niebo. Wszystkie gwiazdy są ukwiecone...”

         To dzięki dziecięcej ciekawości, niestereotypowemu myśleniu, dochodzimy do wielkich rzeczy. Nie pozwólmy, żeby ktoś nas tworzył, bądźmy sobą, zawsze. Naprawdę warto. Nie obawiajmy się marzeń, to pierwszy krok do osiągnięć, ale musimy trochę zaryzykować – efekty mogą nas bardzo zaskoczyć.

         Kolejny raz w życiu zrobiłam niestandardowy krok i nie żałuję, bo odnalazłam w tym tyle radości. A jeśli dzięki mojej energii, chociaż jedna osoba pomyśli, że ma fajne życie, to moje działania będą miały jeszcze większy sens. Potrzebujemy siebie nawzajem, więc szanujmy to, co dają nam inni ludzie. Nie budujmy murów z bezsensownych uprzedzeń, nie szukajmy zła, a znajdziemy dobro. Bądźmy dla siebie życzliwi i kulturalni. Przeczytajcie sobie jeszcze raz „Małego Księcia” i pomyślcie, czy mamy aż tyle czasu, by go bezsensownie tracić…

         Jeśli ktoś nie przepada za czytaniem, „Mały Książę” jest też dostępny w formie audiobooka – świetna sprawa na umilenie czasu w podróży, całej rodzinie. Książka w takiej postaci nadal pełni ważne funkcje, rozbudza naszą wyobraźnię, skupia naszą uwagę i zmusza do refleksji.

         Ostatnia rzecz zainspirowana książką „Mały Książę” to stara piosenka, pod tym samym tytułem, wykonywana pierwotnie przez Kasię Sobczyk i w odrobinę nowszym wydaniu, zrealizowana przez Teatr Buffo, a śpiewana przez Katarzynę Groniec. Polecam, posłuchajcie i przenieście się na chwilę w świat wyobraźni, przypomnijcie sobie Wasze dziecięce marzenia. Nigdy nie jest za późno, żeby do nich wrócić, a może nawet je URZECZYWISTNIĆ.

Sielskie życie

     Bardzo chcę się cieszyć, chociaż pogoda ostatnio mnie dobija… Dawno już doszłam do wniosku, że działam na baterie słoneczne…, a słońca ostatnio jak na lekarstwo… Nie napiszę niestety, że wstaję pełna energii, bardziej zmartwychwstaję,  szczególnie do pracy… ? i tyle marudzenia… Miało być pozytywnie, więc znajdziemy to nasze słońce w sielskich klimatach ?

     Przepraszam za brzydkie słowa, ale nie chcę przelukrować, nie jestem tylko słodką babeczką z polewą toffi i cukrową posypką.?

    Dzisiejszy post to moja tęsknota za wiosną, dzień staje się dłuższy, pierwsza kaffka na tarasie zaliczona i pierwsze rowerowanie po zimie również. Nasza radość niestety trwała krótko, więc dzisiaj trochę powspominam na fotografiach zeszłoroczną wiosnę i lato.
Wiosna kojarzy mi się z wsią, cudowną, spokojną, wcześniej mazurską, a teraz również mazowiecką. Oazą szczęścia, spokoju, moją ładowarką, która pozwala mi przetrwać w codziennych zmaganiach z rzeczywistością, nie zawsze pokrywającą się z moimi wyobrażeniami o idealnym życiu i pracy.

     Oprócz mojej własnej sielanki, nakręca mnie sielska seria – gazety „Sielskie Życie” i „Sielska Kuchnia” – cudownie wydane, na świetnym papierze, ze wspaniałymi fotografiami i artykułami. Uwielbiam te czasopisma, przypominają mi o moim sielskim dzieciństwie na Mazurach.

     Moja domowa przystań odcina mnie od niepotrzebnych nerwów, odstresowuje… A kawa i fajna gazetka powoduje, że znów mam zapał. Nie dajmy się wciągnąć w ten zimowo-nostalgiczny obraz za oknem, kupmy wiosenne kwiatki, albo poduszkę w wesołym kolorze. Ja np. dzisiaj załatwiłam sobie taki wiejski owies, będę z niego miała piękną zieloną trawkę na święta.

    A jutro mała sobota ?, czyli środa i może obudzi nas piękny wschód słońca.

    Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do dzielenia się własnymi spostrzeżeniami w komentarzach. ?

P.S. Chciałam jeszcze dodać, że większość zdjęć, które zamieszczam na moim blogu jest mojego autorstwa. Dzisiejsze memy również wymyśliłam i wykonałam sama – mam nadzieję, że się Wam spodobają.

Pozdrawiam słonecznie, papa ?

„Tajemnicze znalezisko”

     Szukamy inspiracji w podróżach i obserwując nasze autorytety, a czasami okazuje się, że największym motorem naszych działań, mogą być najbliżsi. Chciałabym podzielić się pięknym wypracowaniem, które napisała (jako pracę domową) moja dziesięcioletnia córeczka.

     Pokazuje to, że dzieci są naszym największym skarbem, o który trzeba mocno dbać, ale nad którym trzeba też pracować. Warto pokazywać im piękno świata i zachęcać do rozwijania się.

     Czytaliśmy naszym dzieciom od pierwszych dni życia, i dzięki temu teraz bardzo lubią czytać. Marysia dosłownie „połyka” książki, a efekty… przeczytajcie sami… Czytaj dalej „Tajemnicze znalezisko”

Ragnar i Spółka

     Pierwsze moje przymiarki do serialu „Wikingowie” trwały dość długo. Chyba wynikało to z moich wyobrażeń o takim filmie, że głównie sceny batalistyczne i pewnie nic specjalnego…

     DYGRESJA 😉 Dodam, że nie wybieram filmów ze względu na temat. Oglądam bardzo różnorodne rzeczy. Od wszelakiej sztuki oczekuję, że albo mnie ucieszy, rozbawi, albo wbije w fotel, zaintryguje i zostawi ślad w mózgu (bądź sercu) – jak kto woli.

     I tak minęło trochę czasu… Ale już po pierwszym odcinku serial mnie zaczarował, nie mogłam przestać oglądać. Dlaczego? Przede wszystkim super postacie, i pod względem złożoności charakterów, i pod względem wyglądu (obie „płcie” będą w czasie seansów miały na kim oko zawiesić). Szeroko w filmie są poruszane kluczowe dla życia w społeczeństwie kwestie – światopoglądowe, kulturowe, a także przeróżne uczucia targające człowiekiem od wieków. Film choć osadzony w konkretnych realiach, ma bardzo wiele uniwersalnych przesłań. Poza tym klimatyczna muza (uwielbiam kawałek z czołówki) i przepiękne widoki dopełniają obraz.

     Dorzucam fotki moich ulubionych postaci:

 

 

     Zachęcam do przeniesienia się w świat „pogańskich”, „złych” Wikingów…

     I koniecznie posłuchajcie tytułowego utworu.

„Alibi na szczęście”

    Nie jest to recenzja, nie o to chodzi…

    Nie oceniam, tylko chcę opowiedzieć, że bardzo mi się spodobała ta książka, bo pomimo, że jest to kolejna historia miłosna, to wbrew pozorom przemyca ona znacznie więcej. Mówi o przyjaźni, o miłości, o tym jak skomplikowane potrafi być życie, ale przede wszystkim ma bardzo pozytywne przesłanie, że złe rzeczy nas napędzają w złą stronę, że jak podejdziemy do nich w inny sposób, mogą spowodować pozytywny zwrot. Żyjemy tu i teraz, cieszmy się tym co mamy…