Pięć filmów rodzinnych

          Pięć filmów rodzinnych, które uwielbiam ja i moja rodzinka, i które naprawdę warto obejrzeć. Piszę dzisiejszy post, ponieważ z wielu fantastycznych sposobów na spędzanie czasu z naszymi kochanymi pociechami dzisiaj wybrałam ten bardzo prosty, a jednak równie wartościowy, czyli wspólne oglądanie filmu. Bardzo często spotykam się z opiniami, że „gapienie się” w ekran ogłupia. Nieprawda, nie przesadzajmy w drugą stronę. Rozsądnie dozowane filmy dodatkowo oglądane w rodzinnym gronie, wspólnie przegadane i przemyślane, mogą wnieść bardzo wiele w nasze i dzieci życie.

          Dziś zapraszam na nasz prywatny ranking, pięć filmów, czyli naszą „wielką piątkę”. Są to nowsze filmy, bo poza nimi w naszym domu rządzi niezmiennie klasyka Walta Disneya, do której zawsze warto wracać: Dumbo, Bambi, Król Lew, Mary Poppins, czy Czarnoksiężnik z Krainy Oz.

          NUMER 1

          Film, na punkcie którego oszalały miliony ludzi na całym świecie. U nas w domu odtwarzany wielokrotnie, a wszystkie piosenki są znane na pamięć. Kraina Lodu, czyli opowieść o dwóch siostrach, księżniczkach Annie i Elsie, z których jedna (Elsa) posiada moc władania zimą, śniegiem i lodem, która przysparza jej wiele kłopotów. Oprócz świetnie napisanej historii, bajka urzeka przepiękną muzyką, dużą dawką humoru (szczególnie sceny z Kristoffem i jego reniferem) i absolutnie przecudownym Olafem, bałwankiem kochającym lato, fantastycznie dubbingowanym przez Czesława Mozila. Ten film obowiązkowo trzeba obejrzeć z dziećmi.

          NUMER 2

          I znowu „nuda”… kolejny kinowy przebój… Minionki. Tak naprawdę, jest to opowieść o miłości, oddaniu, i o tym jak cienka jest granica między dobrem i złem. Zdecydowanie najlepsza jest pierwsza część, czyli Jak ukraść księżyc, ale jeśli wam się spodoba, to warto również obejrzeć pozostałe dwie. Główny wątek jest wspaniale wzbogacony przez zabawne, szalone stworki, mówiące w swoim własnym języku, czyli Minionki.

          NUMER 3

          Kolejne miejsce to produkcja Disney Pixar – W głowie się nie mieści. Prozaiczna historia o przeprowadzce trzyosobowej rodzinki w zupełnie nowe miejsce i związanych z tym rozterkach głównej bohaterki, dziesięcioletniej dziewczynki. Banalne… Gdyby nie jeden drobny szczegół, większość historii odbywa się w głowie głównej bohaterki, gdzie jej uczuciami sterują Radość, Smutek, Gniew, Odraza i Strach. Przeurocza, przecudowna historia, która w wielu momentach wzrusza, ale również rozśmiesza.

          NUMER 4

          Film dla trochę starszych dzieci, ale moje obejrzały go w wieku siedmiu i dziewięciu lat, a ich dojrzałe wnioski na zakończenie naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyły! Czarownica z Angeliną Jolie w roli głównej, to historia stara jak świat, czyli bajka o śpiącej królewnie, klasyk klasyków… ale, no właśnie, ta historia nie jest już historią śpiącej królewny, ona opowiada o „złej” wróżce, która rzuciła klątwę na królewnę. Ten cudzysłów nie znalazł się tutaj przypadkiem. Dlaczego? Obejrzyjcie, polecam, bardzo mądra historia o zaufaniu, uczuciach i o tym jak łatwo stać się złym… Na smaczek: w jednej ze scen Angelina Jolie gra ze swoją córką, bo jako jedyne dziecko na planie, nie bała się ona podejść do aktorki przebranej za Diabolinę 😉 . Angelina Jolie, którą i tak za wiele rzeczy bardzo lubię, jest w tym filmie fantastyczna i oczywiście wygląda bosko.

          NUMER 5

          Ostatni w mojej dzisiejszej wyliczance film, na pewno was zaskoczy. Obejrzeliśmy go pierwszy raz, kiedy nasza córeczka przeżywała wielką miłość do koni. W Mustangu z Dzikiej Doliny praktycznie nie ma dialogów, bo bohaterami tej bajki są konie, ale muzyka (przede wszystkim Bryan Adams z cudownym utworem Here I Am) i piękna realizacja, dostarczają tylu emocji, że naprawdę nie potrzeba wielu słów.

          Polecam serdecznie te pięć filmów, życząc wielu wspaniałych chwil i ciekawych rozmów po seansie. A może wy macie jakieś propozycje?

Rodzinne szaleństwa planszówkowe

    Jestem mamą, która lubi fajnie spędzać czas z dziećmi, rodziną. Dzieckiem czasów, w których nie było gier komputerowych (były, ale nie aż tak dostępne ?). Trudno przecenić zalety gier planszowych, warto się dać wciągnąć w rodzinne szaleństwa planszówkowe – świetna zabawa gwarantowana.

    Chcę pokrótce omówić te, które ostatnio przypadły do gustu mojej rodzince. W necie jest mnóstwo stron recenzujących gry, sporo informacji można też znaleźć na youtube – właśnie tak znalazłam te tytuły.
Gry testowane na rodzince 2+2, w tym dzieci w wieku 10 i 8 lat oraz rocznym maltańczyku, który w chwilach nieuwagi co nieco miesza w rozgrywce ? (lubimy grać na podłodze ?)

    Po pierwsze Super farmer – tak naprawdę gra matematyczna, prosta, ale w swej prostocie niesamowicie inteligentna. Mamy planszę, na której zakładamy farmę. Wygrywa ten, gracz, który uzbiera przynajmniej po jednym zwierzątku z każdego rodzaju. I tak jak w życiu, każde stworzenie ma inną wartość, najtańsze są króliki, najdroższy jest koń, zwierzętami można handlować – np. 6 królików wymieniamy na 1. owcę. Dodatkową atrakcją są wilk i lis, które przeszkadzają w tworzeniu naszej farmy oraz psy, które chronią poszczególne zwierzęta. Ciekawostką jest w jaki sposób ta gra powstała i to zachęciło mnie do niej bardzo mocno (wymyślił ją wybitny polski matematyk w czasie okupacji hitlerowskiej w celu ratowania domowego budżetu, a każdy egzemplarz był wykonywany domowymi metodami).

    Kolejna gra, przy której za każdym razem świetnie się bawimy, to Catan (my posiadamy wersję podstawową, ale gra ma różne warianty i rozszerzenia). Planszę przed grą trzeba ułożyć z sześciokątów, które obrazują dobra jakie możemy posiadać. Gracze dostają na planszy dwie osady i dwie drogi. Drogi mogą przedłużać, a osady przebudowywać w miasta za pomocą odpowiednich surowców. Surowce otrzymują w zależności od tego przy sześciokącie z jaką ilością oczek mają zbudowaną osadę – 1 surowiec lub miasto -2 surowce. Gra jest ciekawa, ponieważ uczy planowania, handlowania, troszkę przypomina Monopoly.

    Ostatnia gra, o której chcę dziś opowiedzieć to Rummikub. Gra matematyczno-logiczna polegająca na jak najszybszym wyzbyciu się swoich kostek poprzez układanie na stole grup (kostek o tym samym numerze, a różnych kolorach) oraz serii (kostek o kolejnych numerach w tym samym kolorze). Gra bardzo przypomina karcianego remika. Uczy spostrzegawczości i planowania oraz matematycznego kalkulowania.

    Nieraz też „produkowaliśmy” z dziećmi nasze własne gry, wszystkie pomysły dozwolone, tylko ważne, żeby ustalić jednolite zasady, aby uniknąć zażartych kłótni. Grając w planszówki, podobnie jak w karty trzeba zawsze ustalić, czy wszyscy rozumieją zasady, nie warto wzbudzać chorej rywalizacji, ale też zawsze warto pokazywać, że wygrana, czy przegrana jest potrzebna po to, żeby się fajnie pobawić.

    Serdecznie zapraszam do komentowania, Wasze opinie pomogą mi w tworzeniu tej stronki, a obiecuję, że postaram się ją stale ulepszać.
Motywem przewodnim mojego pisania będzie zawsze pozytywne nakręcanie, wbrew pogodzie, złym opiniom, ogólnemu zniechęceniu. Każdy z nas ma w sobie coś fajnego, warto to wydobyć.
Proszę o wyrozumiałość, bo moje działania są intuicyjne, ale dyskusja i konstruktywna krytyka są równie potrzebne, co miłe słowa.

    Pozdrawiam cieplutko i zacznijcie jutro dzień od uśmiechnięcia się do kogoś, na początek do swojego odbicia w lustrze.

Orientacyjne ceny gier:
Catan 90-100zł., Rummikub ok.80zł., Super Farmer 40-60zł.