Dzieci i ich radość życia

       Pojawił się ostatnio w internecie filmik/pastisz pokazujący, co by było, gdyby mamy zaczęły się zachowywać jak dzieci … w negatywnym sensie, jako odpowiedź na nawoływanie do pozostawania dzieckiem. Wszystko pięknie, tylko jedna uwaga – czy gdzieś ktoś mówił, żeby dorośli zachowywali się jak rozkapryszone i rozwydrzone bachory…

       Chodzi o sposób patrzenia na świat, o spontaniczną radość, o spuszczenie z tonu. Ale w dzisiejszych czasach jest moda na plan, sztywne reguły, podręcznikowe działania. Nie ma miejsca na intuicję, na uczucia i emocje. W rezultacie dzieci nie są wychowywane, tylko HODOWANE.

        Panuje jakieś idiotyczne przekonanie, że osoba dojrzała ma „naburmuszoną” minę, robi tylko to, co wypada i oczywiście wie wszystko (to znaczy na ogół tak jej się tylko wydaje).

        Ludzie stają się cyborgami i tworzą kolejnych sztucznych ludzi. Co wcale nie oznacza, że mają jakieś zasady i są dobrzy…

        Pokażmy swoim dzieciom, że jesteśmy omylni, że popełniamy błędy, to najlepsza szkoła życia, ale pokazujmy też, że mamy cele, dążymy do czegoś, że ciągle mamy marzenia i próbujemy je spełniać. Dzieci zawsze wyłapią sztuczność i sprzeczności. Dla nich mniej ważne jest to, co mówimy, ale bardzo ważne jest, to, co robimy.

        Postawmy na przepiękny, intuicyjny instynkt macierzyński. Pokażmy, że nie jesteśmy idealni, bo ideał jest zbyt subiektywny i dla każdego z nas, co innego oznacza. Wspierajmy się, zamiast gnębić i sprawiać przykrość. Szanujmy, ale wyznaczajmy granice. Wychowujmy, a nie kupujmy i przekupujmy. A przede wszystkim kochajmy, przytulajmy i bądźmy wsparciem…

Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *