Odczaruj poniedziałek

                Dzisiaj temat wagi superlekkiej, bo wszystko wokoło jest ciężkie – poniedziałek (trudno się przekonać do tego dnia…); słońce jest tylko rano, a potem szaro-buro jak ostatnio bywa codziennie; a w pracy… szkoda gadać – nawet najwytrwalszy optymista sięga dna… Dlatego… odczaruj poniedziałek.

                Już nie będę narzekać, każdy jest pewnie dziś zmęczony. Poniedziałek… odczarujmy go wspólnie. Tak mnie wciągnęło to pisanie, że myśl o nowym poście pomogła mi jakoś wytrwać w pracy . Pewnie jest to rodzaj psychoterapii, autoterapii, ale daje świetne efekty, wraca mi zapał, szalony dziecięcy zachwyt, kiedy robię coś miłego, radosnego.

                Mój poniedziałek i każdy zły dzień próbuję zmienić za pomocą muzyki. Dźwięki potrafią dać mnóstwo dobrej energii. Muzyka jest w moim życiu od kiedy pamiętam i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jest ze mną wszędzie, jeśli nie gra gdzieś w pobliżu, to gra w mojej głowie .

                Na początek polskie kawałki (naprawdę jesteśmy twórczy i będę stale to podkreślać, że możemy być w wielu dziedzinach dumni z naszych Rodaków). Dziś dwa utwory Tabb & Sound’n’Grace, które puszczone rano i supergłośno, powodują przypływ energii, zachęcają do działania…

                To akurat moje dzisiejsze polskie typy, chociaż jest ich znacznie więcej.

                Zza granicy, niezmiennie, od kiedy się pojawił, uwielbiam utwór „Live my life” Far East Movement (obowiązkowo wersja z Redfoo z LMFAO, zespołu, który ma duży dystans do siebie, grupa składa się z jaskrawych, kolorowych i zabawnych ludzi – od razu chce się ubrać szalony strój i potańczyć z nimi).

                Drugi anglojęzyczny kawałek, którego mogę wciąż słuchać to „Sky full of stars” grupy Coldplay. Mam słabość do tego zespołu od zawsze, za cudownie uspokajający głos wokalisty i frontmana, rozpoznawalny styl oraz zawsze pozytywne przesłanie, pomimo czasami melancholijnego wydźwięku. Również teledysk nakręca optymistycznie. Zresztą, jeśli jeszcze nie znacie, oceńcie sami.

                Oprócz pobudzającej muzyki, dodajmy jeszcze dawkę wyciszenia na ulubionym pufiku, przy płonącym w kominku ogniu (w który mogę się wpatrywać godzinami), z pyszną kawusią ze świeżo zmielonych ziaren i moim „twórczym” zeszytem (czasami piszę od razu na komputerze, ale jakoś papier i długopis bardziej sprzyjają wenie).

                Jak zawsze ściskam mocno i … pamiętajcie, już jutro wtorek, czyli zbliżamy się do piątku .

                A tak już na koniec, odczarowywanie poniedziałku w moim wydaniu .

                Jakieś 10 razy dobierałam kostki i nadal nie miałam 30. punktów, żeby wyjść na stół…, ale gra i tak była fajna   , a w międzyczasie dokończyłam pisanie. Ale kto ma pecha w grach i kartach, ma szczęście w miłości… Stale się tak pocieszam .

Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *