PIĄTEK, PIĄTECZEK, PIĄTUNIO…

     I jak to mówi mój synek: PIĄTUŚ.

      Już od rana lepiej się czuję, mimo, że pogoda nie jest zbyt radosna. Piątek nastraja mnie bardzo pozytywnie do życia. Nawet dzień w pracy mija szybciej.

     I to właśnie takie proste radości, jak zbliżający się weekend, powodują, że życie jest takie piękne.

     Pyszne kolorowe kanapki z bułeczek zrobionych w domu na śniadanie z rodzinką, 
tulipany pasujące do wystroju wnętrza, kupione przez kochającego męża, 
 
pufik za 40zł. upolowany przez przypadek w biedronce, a pasujący do wizji pokoju, 
czy „Gwiezdne Wojny” obejrzane w trakcie ferii wspólnie z rodziną. Niby zwykłe rzeczy, a tak ważne. Chwile, do których wracamy, które tworzą nastrój i dzięki którym się uśmiechamy. 
 
     Powtarzam się, ale życie jest fajne, nie warto ględzić, marudzić, doszukiwać się drugiego dna, lepiej myśleć i żyć dobrze. Cieszyć się z drobiazgów… Ja codziennie rano cieszę się, że mieszkamy w końcu we własnym domku, a nie w bloku, że siadamy razem do posiłków, spędzamy razem czas, bawimy się, gadamy, wymyślamy nowe słówka i wdrażamy terapię śmiechem, chichotem i rechotem…
 
     A na koniec kawałek, który ostatnio dodaje mi energii, szczególnie włączany megagłośno:
 
 
Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *