Ragnar i Spółka

     Pierwsze moje przymiarki do serialu „Wikingowie” trwały dość długo. Chyba wynikało to z moich wyobrażeń o takim filmie, że głównie sceny batalistyczne i pewnie nic specjalnego…

     DYGRESJA 😉 Dodam, że nie wybieram filmów ze względu na temat. Oglądam bardzo różnorodne rzeczy. Od wszelakiej sztuki oczekuję, że albo mnie ucieszy, rozbawi, albo wbije w fotel, zaintryguje i zostawi ślad w mózgu (bądź sercu) – jak kto woli.

     I tak minęło trochę czasu… Ale już po pierwszym odcinku serial mnie zaczarował, nie mogłam przestać oglądać. Dlaczego? Przede wszystkim super postacie, i pod względem złożoności charakterów, i pod względem wyglądu (obie „płcie” będą w czasie seansów miały na kim oko zawiesić). Szeroko w filmie są poruszane kluczowe dla życia w społeczeństwie kwestie – światopoglądowe, kulturowe, a także przeróżne uczucia targające człowiekiem od wieków. Film choć osadzony w konkretnych realiach, ma bardzo wiele uniwersalnych przesłań. Poza tym klimatyczna muza (uwielbiam kawałek z czołówki) i przepiękne widoki dopełniają obraz.

     Dorzucam fotki moich ulubionych postaci:

 

 

     Zachęcam do przeniesienia się w świat „pogańskich”, „złych” Wikingów…

     I koniecznie posłuchajcie tytułowego utworu.

Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *