Rodzina

                Wracam i będę wracała do tematów związanych z rodziną, ponieważ RODZINA to podstawa. I nie chodzi mi tu o rodzinę w sensie więzów krwi, bo to często za mało, tylko o rodzinę jako cudowną jednostkę stworzoną od podstaw. Rodzina to baza, która nas kształtuje, a następnie pozwala stworzyć kolejną, niepowtarzalną rodzinę.

                Takie tematy będą stale wracały w moich postach, ponieważ to rodzina lub niestety jej brak, ma największy wpływ na to kim jesteśmy, jakie mamy podejście do życia i jakie są nasze dzieci. Należę do życiowych szczęściarzy, wychowałam się w cudownej, kochającej i szanującej się rodzinie. I dzięki temu w dorosłym życiu mogę cieszyć się podobną. Pewne wartości, podstawy, wynosimy z domu, ale również to, że mamy w tej rodzinie oparcie, daje nam energię, pozwala na wielkie osiągnięcia, daje duże możliwości.

                Zaczyna się od wyboru męża… żony… Wiem, zabrzmiało to trochę strasznie. Wiele osób zapyta, jaki wybór, przecież miłość nie wybiera… i to jest błędne myślenie. Takie podejście powoduje często, że na życiowego partnera decydujemy się pod wpływem chwilowego zauroczenia, a gdy pierwsze „motyle w brzuchu” ulecą, zostaje zgaga życiowa i osoba, która nam zupełnie nie odpowiada… Niektórzy się pewnie ze mną nie zgodzą, ale z moich obserwacji wynika, że sporo ludzi wybiera źle właśnie dlatego, że do końca nie, wie czego szuka. Niestety potrzebna jest odrobina premedytacji i zdrowego rozsądku. Co nie wyklucza wspaniałej i szalonej miłości. Nie spieszyłam się z wyborem życiowego partnera, ale gdy go spotkałam, wiedziałam, że to jest ten właściwy. Po drodze zdarzały się różne uczucia, ale dopóki nie byłam w 100% pewna, nie angażowałam się. Wiem jedno, jestem szczęśliwa, ale staram się też dawać szczęście. Nad wszystkim w życiu trzeba pracować, jeśli coś dajemy, otrzymujemy sporo w zamian. Nie można tylko brać. Trzeba się wzajemnie szanować, doceniać, czasami też trochę pokłócić (byle konstruktywnie 😉 ), trzeba być przy sobie, rozmawiać, dzielić się pasjami, planować wspólne przedsięwzięcia.

                Często słyszę: „ty to masz dobrze, masz dobrego męża…”, niezmiennie odpowiadam: „każdy ma to, na co zasługuje”. Może jestem trochę wredna, mówiąc tak, ale wiele osób nie  docenia fajnych ludzi, kuszą ich osoby niegrzeczne, ale takie, które się rzucają w oczy, często wręcz złe. Dobrzy ludzie nie wydają się intrygujący… Tylko niestety te osoby, zamieniają się często w tyranów, albo zdradzają…

                Poza tym każdy z nas najpierw powinien się zastanowić nad własnym zachowaniem. Trzeba się też trochę poświęcić, ale nie można oddać wszystkiego, musi istnieć przestrzeń dla naszego ja, bo inaczej nic nie ma sensu. Nie można próbować kogoś na siłę zmienić, całkowicie podporządkować, bo wtedy często tracimy to, co nas najbardziej zbliżyło do drugiej osoby.

                To co tu opisuję, to nie są jakieś fachowe porady, nie cytuję podręczników, psychologię zaledwie „liznęłam” na studiach. To są moje odczucia, doświadczenia, przeżycia, ale również obserwacje.

                Od 10. lat niezmiennie żyję w szczęśliwym związku i z każdą chwilą staje się on jeszcze lepszy, niż na początku. Ale nie próbujemy się dostosowywać i na siłę zmieniać, nie tędy droga. To mnie stale zachwyca, że dwie osoby, z dwóch różnych miejsc na Ziemi, poznają się w pewnym momencie swojego życia i tworzą nierozerwalną więź – RODZINĘ. I dzieci, które dołączają po jakimś czasie do tej jednostki, nie wyobrażają sobie, że mama i tata, nie są ze sobą od zawsze…

                Poznanie tej właściwej osoby to jeden cudowny aspekt życia, ale ten najcudowniejszy, to dzieci, które rodzą się dzięki uczuciu między dwojgiem w sumie „przypadkowych” ludzi. To jest kolejna rzecz, którą będę wałkować do znudzenia. Nie ma na tej naszej wspaniałej Ziemi, cudu i szczęścia większego, niż narodziny dziecka. Życie, zanim powstanie nowa rodzina jest oczywiście piękne, beztroskie, szalone. Nie ma w nim jakiś bardzo wielkich stresów. Zazwyczaj utrzymują nas rodzice, najbardziej martwimy się o naukę… przynajmniej tak było w moim przypadku. I nagle w tym naszym świecie pojawia się mały człowieczek, który jest od nas całkowicie zależny, który nam bezgranicznie ufa, który nas potrzebuje. I z tym nowym życiem, my rodzimy się od nowa. Zmieniają się nasze priorytety. Odkrywamy w sobie nowe pokłady dobra, cierpliwości, wytrzymałości. Dla tej małej istotki, jesteśmy w stanie poświęcić wszystko. Nie rezygnujmy z tego świadomie. Każde inne dokonanie, jest niczym w porównaniu do bycia mamą i tatą. A ta miłość, wychowanie, szacunek, które dajemy dzieciom, w przyszłości wrócą i zapewnią nam szczęśliwe życie do końca dni, ale też nie pozwolą nam odejść z pamięci bliskich…

                Na końcu chciałabym napisać, że artykuł miał się pojawić wczoraj. Zupełnie inny… o słońcu, lecie i Chorwacji, ale niestety, przez moją gapowatość „wcięło” mi wszystko, co napisałam. Chciałam oszczędzić czas, który zajmuje przepisywanie tekstu z zeszytu, i pisałam w notatniku na tablecie… I cóż, chwila nieuwagi i skończony tekst zniknął bezpowrotnie. Niestety już nie odtworzę tamtego wpisu, ponieważ to, co zamieszczam, to myśli bezpośrednio z mojej głowy, przeniesione na papier lub do komputera. Nie potrafię ich odtworzyć, ponieważ pojawiają się pod wpływem emocji i znikają bezpowrotnie. Przepraszam zatem za tak długą przerwę, ale po tym jak skasowałam wczorajszy wpis, nie byłam w stanie napisać nowej, pozytywnej notatki 😉

                Buziaki…

Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *