Wiosna – moja miłość

                Wiosna, nareszcie wiosna, kochana wiosna, cudowna wiosna!!! WIOOOOOSNA! Najpiękniejsza, najwspanialsza, pozytywna energia w czystej postaci.

                Przyszła nareszcie najkochańsza na świecie pora roku – WIOSNA! Strasznie już tęskniliśmy wszyscy. Weekend na podwórku, stąd trochę spóźniony post. Ale jest bardzo, bardzo, bardzo pozytywnie. Na fotkach pierwsze oznaki wiosny, tak jak kiedyś w podstawówce, szukaliśmy ich na szkolnych spacerach.

                Wczoraj robiliśmy porządki na działce, a na dzisiaj zaplanowaliśmy ognisko. I tak sobie pomyślałam, że skoro nie możemy zrobić „Święta Bociana”, to może z okazji ogniska, przyleciałby bociek i … Siedzimy sobie przy ognisku, brzuchy pełne (kiełbaski upieczone), a tu leci nasz ptaszek i usiadł na gnieździe. Chyba mnie usłyszał 😉 . Teraz będzie nas rano witało słońce i klekot bociani, który uwielbiam.

                Wieś jest cudowna, a zapach jaki przynosi wiosna, kojący. Pachnie ziemią, młodą, soczystą trawą, zawiązkami listków, ogniskiem, pierwszym słońcem.

                Moje ciało, i pewnie nie tylko moje, to taka słoneczna bateria, a świeże powietrze jest niezastąpione, po tak długim czasie spędzonym głównie w czterech ścianach.

                Dodatkowo udało mi się kupić super książkę, na którą miałam ochotę od jakiegoś czasu. Została napisana przez syna Audrey Hepburn, Luca Dotti. Książka jest naprawdę ładnie wydana. Zawiera fotografie z domowych albumów rodzinnych i przepisy ulubionych (głównie włoskich – mniam!) potraw Audrey Hepburn.  Jeszcze nie przeczytałam całej, ale zrobię to z największą przyjemnością.

                Pozdrawiam wiosennie i słonecznie, niech wiosna będzie z nami zawsze, przede wszystkim w naszych sercach.

Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *