Zielono mi

          Zielono mi 🙂 Zaklinanie wiosny trwa – pierwszy dzień wiosny był w niedzielę, a za tydzień przesunięcie czasu. Nareszcie! Podobno idą ciepłe dni… Mój owies rośnie i pomimo pracy i codziennych zmagań zielono mi 🙂

 
          Dzisiaj całkiem nieperfekcyjna ogrodniczka… Chyba się starzeję ;), bo hodowla roślin sprawia mi coraz większą przyjemność (a jako dziecko nie przepadałam za działką…). Już niedługo będę mogła poszaleć na podwórku, ale póki co, staram się, żeby odrobina zieloności znajdowała się w moim domu.

 
          Najbardziej lubię zielone kwiatki doniczkowe, bo zawsze wyglądają ładnie. Nie przesadzam z pielęgnacją, staram się systematycznie podlewać, od czasu do czasu zmieniam i nawożę ziemię. A poza tym, mówię do moich roślinek, podziwiam je, a one za to pięknie rosną.
Nie przepadam za kwitnącymi roślinami w doniczkach, bo zawsze jest coś z nimi nie tak, a już najgorsze są storczyki (wybaczcie mi wszyscy miłośnicy tych kwiatów…), są kapryśne, mają bardzo różne upodobania, krótko wyglądają ładnie, a jak nie kwitną, to najchętniej bym je schowała głęboko do szafy, są takie wtedy nieatrakcyjne. Jakoś nie mam do nich serca. Poza tym soczysta zieleń jest najpiękniejsza i pasuje do każdego wnętrza.
 
          Jak widać na moich zdjęciach na tym blogu, jeśli chodzi o kwitnące kwiaty, bardzo lubię białe, ale wolę cięte niż doniczkowe, jeśli mi się znudzą i zwiędną, wstawiam do wazonu nowe, albo tworzę nową kompozycję. Uwielbiam też „wiejskie” i polne kwiaty – maki, chabry, niezapominajki, konwalie, bzy, stokrotki, rumianki, a z ogrodowych piwonie – cudnie pachną i wyglądają jak królowe.
 
          Ponieważ przeprowadzałam się w życiu wiele razy, zanim udało mi się znaleźć miejsce na Ziemi (pewnie  nie jedyne i nie ostatnie – taka natura globetrottera), zaobserwowałam, że w hodowli roślin doniczkowych wielkie znaczenie ma miejsce, w którym mieszkamy. Na wsi jakoś się lepiej tym roślinkom żyje, a w mieście, szczególnie w bloku, słabo mi rosły. Albo po prostu czuły, że mi tam niedobrze, ponieważ kocham wolność jaką daje łono natury i dzięki tej swobodzie, pomimo kiepskiej pogody i tak zielono mi i moim „podopiecznym”.
Dodatkowo wydaje mi się, że oprócz samego kwiatka, ważne jest jak go wyeksponujemy. Ładna osłonka, czy doniczka, ciekawa kompozycja kwiatów, mogą bardzo uatrakcyjnić nasze rośliny.
          Niech nam będzie zielono i radośnie! 🙂
 
          A może znacie jakieś rośliny doniczkowe, które łatwo się hoduje, a zawsze pięknie wyglądają. Jeśli macie ochotę pochwalić się swoimi okazami, zapraszam do wrzucania zdjęć w komentarzach. Stale zapraszam do uczestniczenia w życiu strony i komentowania na blogu. Do miłego, pa! 🙂
Zapraszam do dzielenia się
  •  
  •  
  •  
  •  

4 myśli na temat “Zielono mi”

  1. Nie ma sprawy. 🙂 Przepraszam za podwójny komentarz, ale dopiero raczkuję w internecie 😉 , a poza tym straszny ze mnie raptus – po prostu o jeden klik za dużo.
    Wesołych Świąt 🙂

  2. U nas (Mazowsze) też jest jeszcze zimno, ale przebija się już mocno słońce, więc może i prognozy o 15 stopniach też się sprawdzą.
    Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie i słonecznie 🙂

  3. Na wiosnę kwiatki zawsze w cenie. Ja też swoje właśnie wystawiłam do światła. Czekają tylko na wymianę ziemi, bo w Gdańsku wciąż zimno za oknem, a nie chcę ruszać moich kochanych kwiatków gdy może stać im się coś złego… Natomiast trzeba myśleć pozytywnie, że po świętach będzie piękna pogoda i czas na zajęcie się kwiatkami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *