Dominikana – 19 rzeczy, których nie wiedziałam przed podróżą

           Dominikana – 19 rzeczy, których nie wiedziałam przed podróżą… (albo były przedstawione inaczej).

         Dominikana to jedna z Wysp Karaibskich, tropikalna i rajska, z błękitną wodą, białym piaskiem i palmami, to na pewno. I ani trochę nie rozczarowaliśmy się tym miejscem, ale wielu rzeczy nie dowiedzieliśmy się wcześniej.

Dominikana

         To nie jest żaden poradnik, nie jestem tego typu podróżnikiem, który zna się na wszystkim, ale przed wyjazdem czytałam z mnóstwa źródeł o Dominikanie, oglądałam vlogi i relacje, ale tych rzeczy się nie dowiedziałam.

Dominikana

1. JĘZYK
         Rzeczywiście Dominikana to głównie JĘZYK HISZPAŃSKI (kilku podstawowych słówek nauczyliśmy się przed wyjazdem), ale w większości miejsc, w których byliśmy, zawsze znajdowała się jakaś życzliwa dusza mówiąca po angielsku.

2. Ludzie są tutaj bardzo serdeczni, przyjaźni i życzliwi. I nie mówię tu o osobach zarabiających na turystach, tylko o mieszkańcach, którzy nie mają bezpośrednich korzyści z naszej obecności.

         Kiedy wypożyczony samochód odmówił nam posłuszeństwa (padł akumulator) pod marketem (a był już wieczór i robiło się ciemno), próbowaliśmy skontaktować się z obsługą wypożyczalni, w ciągu 20 minut uzbierała się grupka ludzi chętnych do pomocy – jeden pan wykręcił swój własny akumulator(!!), żebyśmy mogli ruszyć i dotrzeć jakoś do domu. Nie chcieli za to pieniędzy. Ja aż się popłakałam, bo to było niesamowite. A tylko jeden chłopak mówił po angielsku, reszta jedynie po hiszpańsku.

         W czasie wycieczki po Higuey wjechaliśmy pod prąd w drogę jednokierunkową (tam jest bardzo mało znaków), to natychmiast uzbierała się grupka miejscowych ludzi i wyprowadzili nas bezpiecznie na właściwą drogę. Nikt się nie denerwował, nie krzyczał. Spokojnie pokazali nam, gdzie mamy jechać.

Dominikana

3. Jeśli wypożyczacie samochód lub kupujecie wycieczkę (np. rejs na wyspę Saonę) korzystajcie ze sprawdzonych biur. Inne oferty po pierwsze nie zawsze są tańsze (często są one kierowane do ludzi na wycieczkach all inclusive, którzy nie wychodzą poza teren hotelowy i strzeżonej plaży i nie orientują się w cenach), a dodatkowo nie mamy żadnej pewności jak nasza wycieczka będzie wyglądała.

         My wypożyczyliśmy samochód w firmie AVIS i dzięki temu otrzymaliśmy pomoc od Polki (!! – mamy farta) pracującej w europejskiej siedzibie firmy w Hiszpanii – jak już pisałam akumulator się po prostu rozładował… 🙁

4. Dominikana jest BEZPIECZNA! Trochę pozwiedzaliśmy Dominikanę (z dwójką dzieci) i nie czuliśmy się ani przez moment niebezpiecznie. Oczywiście jak wszędzie warto zachować podstawowe środki ostrożności.

5. PIENIĄDZE.
         Nie warto kupować w Polsce dominikańskich pesos. Wystarczy mieć dolary. W każdym sklepie przeliczają dolary na pesos i odwrotnie i pokazują wg jakiego kursu są ceny. Nie zdarzyło nam się, żeby gdzieś ktoś nas oszukał.
         A swoją drogą pesos są bardzo ładnymi pieniędzmi ☺
         Spokojnie można też w wielu miejscach płacić kartą, a nawet w EURO.

Dominikana

6. Polecam podróż na własną rękę – lot znaleźliśmy przez Eurowings, a mieszkanko z AirBnB i jesteśmy bardzo zadowoleni. Mieszkaliśmy przy samej plaży, ale też mieliśmy okazję zobaczyć dużo więcej niż przy wakacjach typu ALL INCLUSIVE.

7. JEDZENIE – mnóstwo świeżych, pachnących owoców, warzywne banany (platany) w różnych postaciach, pyszne ryby i owoce morza oraz woda kokosowa prosto z kokosa. Warto przejść się do lokalnych sprzedawców – owoce często sprzedają z samochodu.

Dominikana

           Świetne restauracje i bary – z pysznym jedzeniem i niesamowitą atmosferą. Wiele z nich otwiera się niestety dopiero wieczorem – chyba sjesta obowiązuje we wszystkich ciepłych krajach 😉

Dominikana

          Lokalne sklepiki są dobrze zaopatrzone. Jedyne, co nie jest zbyt smaczne to pieczywo (w większości paczkowane), ale przy takiej ilości innych pyszności, to mało istotne.

Dominikana

8. Picie to przede wszystkim koktajle owocowe (z miąższem z owoców), które kosztują tyle, co u nas sok z kartonu w restauracji, a jeśli ktoś chce jeszcze taniej to może kupić owoce i sam je zrobić.

          No i oczywiście alkohol – rum jest naprawdę dobry (szczególnie w drinkach – a te z koktajlami owocowymi smakują niebiańsko), a z piwem różnie (ale w sumie w Polsce też niektóre piwa smakują nam lepiej, inne mniej).

         Jeśli chodzi o drinki – COCO LOCO w kokosie wymiata, trzeba koniecznie spróbować!

Dominikana

9. CENY jak na region turystyczny nie są wygórowane, przynajmniej jeśli chodzi o jedzenie. Nie wiem jak pamiątki, bo my kolekcjonujemy przeżycia i fotki. ☺

10. MOTOCONCHOS naprawdę są bezpiecznym i sprytnym sposobem na przemieszczanie się po okolicy, szczególnie na krótkich trasach.

         Nie wierzyłam, że się odważę, bo nie przepadam za motorami, a wręcz się ich boję. Ale przejażdżka taką taksówką to niezapomniane przeżycie. Bez problemu można korzystać z wszelkich środków transportu: motorów, autobusów i taksówek samochodowych.
         Taką taksówkę mieliśmy zamówioną przez panią, od której wynajmowaliśmy nasz domek. Na lotnisku czekał na nas elegancki pan w białej koszuli i pojechaliśmy wygodnym, dużym, klimatyzowanym autem.

11. Lotnisko w Punta Cana wcale nie jest jakąś chatą pod strzechą, jak to czytałam przed wyjazdem. Jest spore, klimatyzowane, eleganckie i stylowe. W wielu miejscach można odpocząć, są czyste toalety, knajpki i sklepy bezcłowe. Oprócz klimatyzacji w wielu miejscach pracują olbrzymie wentylatory. Dach jest pokryty palmowymi liśćmi, co daje niesamowite wrażenie. Dużo jest marmurowego kamienia. Obsługa jest bardzo miła i pomocna.

12. Miejsca, które odwiedziliśmy i bardzo nam się podobały:

Plaże (jest ich mnóstwo – my byliśmy w Bavaro (przy niej mieszkaliśmy), Uvero Alto (całkowicie pusta) i Macao (typowo surferska), jedna piękniejsza od drugiej.

Dominikana

Dominikana
Altos de Chavon – osada w stylu włoskim z amfiteatrem nad piękną Rio de Chavon – urocze miejsce

Dominikana

Dominikana
Higuey, żeby posmakować miejscowego życia
Punta Cana – tutejszy styl, samochody, school bus (taki amerykański klimat)

13. Jazda samochodem – tak, wszyscy mają pierwszeństwo, jest spory ruch, ale ludzie nie są nerwowi. Jeździłam za kierownicą i odczuwałam spokój, jakiego nie mam w Polsce. Drogi są całkiem fajne i dość szerokie. Jest trochę dziur, ale nie wszędzie. Autostrady są super i jeździ się po nich bez zarzutu.

14. DONT WORRY, BEACH HAPPY – ludzie tańczą, śpiewają i się uśmiechają.

Dominikana

         Dominikana jest miejscem pozytywnej energii. Wszędzie słychać miłą dla ucha muzykę, rytmiczną, ale stylową. Znane utwory są aranżowane w taki sposób, że chce się od razu tańczyć.

15. Pogoda – nuda, nuda, nuda…

          30°C i ciągle słońce, chociaż klimat jest tropikalny i w trakcie naszego pobytu zaczynała się pora deszczowa, ale deszcze padały jeśli już to w nocy, a w dzień przelotnie i temperatura spadała może o 1°C.

         Duża wilgotność powietrza powoduje, że po trzech ruchach człowiek jest zlany potem, ale szybko można się przyzwyczaić.

Dominikana

16. Woda w Oceanie Atlantyckim (Morzu Karaibskim) jest naprawdę ciepła, można w niej siedzieć godzinami.

         Na naszej plaży nie było żadnych żyjątek, dopiero wieczorem wychodziły pojedyncze kraby.
         W wodzie momentami pływało sporo wodorostów, ale nie przeszkadzało to w kąpieli.
         Na plaży można wynająć parasole i leżaki, jeśli ktoś lubi taki rodzaj wypoczynku. My albo siedzieliśmy w wodzie, albo spacerowaliśmy brzegiem.

17. Handlarze – na naszej plaży niestety sporo było takich zaczepiających „naganiaczy”. Nie byli złośliwi, czasem tylko upierdliwi, a czasami zabawni.

         Wielu z nich znało kilka słów, zwrotów po polsku – m.in. „bardzo tanio” (litości  ), a byli tacy, którzy raz przedstawiali się jako Coca Cola, a innym razem jako John Travolta 😀 .

Dominikana

18. Słońce jest bardzo mocne i zdradliwe. Koniecznie trzeba stosować kremy z filtrem, czapki, okulary, żeby uniknąć poparzeń, porażenia słonecznego, czy udaru cieplnego.

Dominikana

19. Szczepienia – nie są potrzebne jakieś specjalne szczepienia.

         Jeśli chodzi o biegunki i dolegliwości żołądkowo-jelitowe, to warto przed wyjazdem przyjmować probiotyk, a podczas pobytu pić wodę butelkowaną i myć nią zęby. I ogólnie zachowywać podstawowe zasady higieny – przede wszystkim myć ręce przed jedzeniem, po wyjściu z toalety itp. (to niby takie oczywiste i proste, ale z przerażeniem obserwuje, że wiele osób tego nie robi…)

         Jedliśmy wszystko i nie mieliśmy żadnych dolegliwości, a mąż i dzieci są alergikami.

         Mam nadzieję, że może komuś się przyda to, co napisałam. Są to moje subiektywne odczucia i wrażenia. Byliśmy tam dwa tygodnie, to dość krótki czas, żeby dobrze poznać miejsce. Dominikana nas zachwyciła, moglibyśmy tam zostać na zawsze. 🙂

Dominikana

         Tak, czy siak, to były przecudowne wakacje i jeśli się wahacie, czy macie jakieś obawy, to naprawdę warto tu przyjechać. My już tęsknimy za piękną i gościnną Dominikaną. 

/Wszystkie fotki zostały wykonane przez nas i są naszą największą pamiatką z tej wyprawy. 🙂 /

Dzidzia piernik

      Dzidzia piernik – może to kryzys wieku średniego, a może to określenie powstało w głowach ludzi, którzy nigdy nie czuli się ze sobą dobrze. Poza tym zawiera ono ocenę, a ocenianie to jedna z gorszych rzeczy, którą sobie wzajemnie robią ludzie…

dzidzia piernik

      Olśniło mnie, w wieku 38. lat doznałam totalnego olśnienia. To co mnie blokowało, to byłam ja sama. Oczywiście wpływ na tę blokadę mają różne czynniki zewnętrzne. Wychowanie, pochodzenie, wykształcenie, kultura osobista, to z jakimi ludźmi się przebywa, a nawet to, w jakim kraju się urodziliśmy.

       Jednak te najgrubsze łańcuchy, oczko po oczku, wykute z żelaza, tworzymy my sami i nasza wyobraźnia, która wiele razy nadinterpretuje. Ale, ale powiecie, co ty babo wyjeżdżasz tu z jakimś coachingiem i pseudopsychologią. Do rzeczy, bo nie wiemy o czym mówisz.

dzidzia piernik

      Zacznę od początku (jakby można było zacząć od końca)…

      Przychodzimy na świat i od razu jesteśmy klasyfikowani i wkładani do odpowiednich szufladek. Dziewczynki różowe i infantylne, chłopcy niebiescy i dzielni. Od razu zostajemy pozbawienia miliona możliwości, na samym starcie, a potem jest tylko gorzej.
      Jako dzieci słyszymy, że jesteśmy na to za mali, na tamto za duzi. Nigdy w sam raz, nie liczy się teraźniejszość, tylko przeszłość i przyszłość. Teraz jesteśmy zawsze nie w porę. I oczywiście nie możemy mieć własnego zdania, bo to tego potrzebne jest doświadczenie, a w ogóle to wiadomo „dzieci i ryby głosu nie mają” (oj chętnie bym pogadała z osobą, która ten tekst wymyśliła!).

dzidzia piernik

      Potem przychodzi okres dojrzewania, najtrudniejszy i najbardziej zwariowany okres w życiu każdego człowieka. Nasze ciało totalnie się zmienia i czujemy się w nim obco, hormony szaleją, a nasz mózg z nadmiaru wrażeń powoduje reakcje nieadekwatne do sytuacji. Wszystko jest przejaskrawione, bo stajemy się dorośli, chociaż nadal czujemy się dziećmi. Pojawiają się nowe potrzeby i doświadczenia.

      A do tego wszystkiego jesteśmy zmuszani do decydowania o całym naszym przyszłym dorosłym życiu. Do spełniania nie naszych marzeń, realizowania cudzych zobowiązań. Dostajemy pseudowolność z teoretyczną możliwością wyboru.
      Ale jak może podejmować decyzję osoba w 100% zależna od dorosłych…    

dzidzia piernik    

      Niewielu ludzi jest w wieku młodzieńczym tak dojrzałych i przebojowych, żeby postawić na swoim, żeby robić w życiu to, co kocha. Liczy się pragmatyzm i doświadczenie poprzedniego pokolenia, które różni się od następnego wszystkim.

      Ciągle nam coś wypada lub nie. Tego nie ubieraj, tak się nie czesz, tego nie słuchaj, tego nie czytaj. Taka młoda i taka zmalowana? Taka stara, a się wystroiła jak nastolatka? Naprawdę!?! To o to chodzi? I kto wymyślił te wszystkie zasady? I czy naprawdę ich potrzebujemy, żeby dobrze i mądrze żyć?

dzidzia piernik

      Jakoś na początku trzydziestego roku życia oglądałam program modowy, gdzie dwudziestoletnie blogerki prezentowały trendy i, uwaga, jedna tych dziewczyn powiedziała…, że kobiety po trzydziestce już nie powinny takich rzeczy zakładać! Bo one przecież po trzydziestce to już się położą do grobu :), albo może ich nie dotyczy proces starzenia. Ja tam wolę być jak dzidzia piernik niż jak stary zdewociały babsztyl – na szczęście to jest nasz wybór.

dzidzia piernik

      A większość kobiet właśnie po trzydziestce rozkwita, dojrzewa i czuje się wreszcie dobrze ze sobą. Ale mają się czuć staro, bo przecież są w „średnim wieku”, mają być matronami, poważnymi kobietami. A niech spróbują pokazać kawałek ciała – bezwstydnice. Rozumiem, że tak myślano, kiedy ludzie umierali koło czterdziestki, ale halo! Obudźcie się. Teraz dożywanie 70-80 r.ż. stało się normą. To głowa jest wyznacznikiem wieku, a niektóry ludzie są starzy już kiedy mają 20. lat.

      Co zastanawiające, sprawa wieku inaczej ma się w przypadku mężczyzn, oni są wiecznie młodzi. I wiek im tylko służy… Hmmm… i niezadbane brzuchate ciała dumnie prezentują na plażach, deptakach, a nawet w centrum miasta i z tym większość społeczeństwa nie ma większego problemu, to mało kogo razi…

dzidzia piernik
      Zostawiam was z tymi przemyśleniami i jak zawsze jestem ciekawa, co sądzicie na ten temat.

                                                                                                           podpisano

                                                                                                      dzidzia piernik
                                                       (vel dzida pierożek – wersja moich chłopaków :D)
                                                                                                               Ania S.